Lekarze coraz częściej zwracają uwagę, że trądzik nie jest tylko problemem skóry, ale często swoje źródła ma także w sferze psychicznej. Jest to po prostu choroba psychosomatyczna. Pod wpływem stresu niezwykle się zaostrza.
Stres i trądzik
Dermatologów nie dziwi fakt, że w sesji egzaminacyjnej, przed maturami oraz każdym ważnym wydarzeniem w życiu młodej osoby kolejki przed ich gabinetami niezwykle się wydłużają. Wszystko dlatego, że układ nerwowy i skóra są sobie bardzo bliskie. W okresie zarodkowym powstają z tej samej warstwy zarodka. Nic dziwnego, że gdy jesteśmy zdenerwowani można to zobaczyć po stanie skóry. W trakcie szczególnie napiętych okresów skóra produkuje więcej substancji zapalnych, które sprawiają, że na jej powierzchni pojawia się wiele niedoskonałości. Fakt ten potwierdza również to, że ponad 60% pacjentów w gabinetach dermatologicznych ma problemy również z emocjami. Wielu z nich cierpi na depresję.
Stres a wyciskanie
Kolejnym dowodem na to, że trądzik wywoływany i zaostrzany jest przez emocje, jest to, że trudno pozostawić niedoskonałości bez wysikania. Większość osób znajduje w tym zakresie, można śmiało stwierdzić, że „dziką satysfakcję”. Rozprawienie się z pryszczami, grudkami i zaskórniakami wycisza je, pozwala się odstresować. Seanse przed lustrem daje wiele radości, po których bardzo szybko przychodzi poczucie winy. Widok czerwonej od śladów paznokci twarzy nie poprawia nastroju. Jeszcze bardziej zaostrza problem. Zaklęte koło zatacza krąg.
Dermatolog i psycholog
Panuje pogląd, że do tych dwóch lekarzy powinniśmy się udać, gdy chcemy wyleczyć przewlekłą chorobę skóry, jaką jest, między innymi, trądzik. Tylko współdziałanie tych dwóch lekarzy może dać nam wymarzony wygląd – z gładką i czystą skórą na co dzień.
Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem? Czy trądzik powinno się leczyć w gabinetach dermatologicznych praz psychologicznych? Podziel się swoją opinią w komentarzach…