Trądzik to dolegliwość, o której można by było pisać książki. Posiadająca bujną i ciekawą historię, dotyczącą zwłaszcza sposobów radzenia sobie ze skórnymi dolegliwościami. Zmienne okazało się również podejście do trądziku, co wiąże się przede wszystkim z zakresem wiedzy dotyczącej przyczyn jego powstawania. Bardzo obrazowo pokazują to lata 60-te i 70-te, kiedy z niedoskonałościami na skórze próbowano walczyć w dość oryginalny sposób…
Trądzik – nie ma się czym przejmować!
Podejście jakoby trądzik był czymś zwyczajnym, czym nie ma sensu się zajmować, bo sam zniknie, pokutuje do dzisiaj. Przekonanie to miało swoje początki kilkadziesiąt lat temu i ugruntowało się w latach 60-tych. Żyjący w tym okresie młodzi ludzie uznawali pryszcze za coś normalnego, mało ważnego, co samo ustąpi.
Bardzo często podkreślano, że trądzik pojawia się w wyniku niewłaściwej higieny. Stąd osobom, którym pryszcze wyjątkowo przeszkadzały lub gdy było ich naprawdę wiele, zalecano częste mycie twarzy. Bardzo popularne były ponadto naturalne metody radzenia sobie z trądzikiem. Wynikało to przede wszystkim z tego, że w latach 60tych w Polsce nie było tylu preparatów, kosmetyków i specyfików na trądzik jak obserwuje się to dzisiaj.
Jak kiedyś leczono trądzik?
Trądzik leczono kiedyś inaczej niż dzisiaj. Nie można było sięgać po współcześnie dostępne preparaty, bo najzwyczajniej w świecie nie były one dostępne. W zamian stosowano różnego typu maści: maść ichtiolową, siarkową, borną, kamforową, rtęciową, cynkową, dziegciową. Dzisiaj popularnością ciągle cieszy się maść cynkowa. Z kolei maści: ołowiowa, rtęciowa czy borna zostały uznane za wielką pomyłkę minionych czasów.
Bardzo popularny był spirytus salicylowy. Dzisiaj wiadomo, że ten ostatni zamiast pomagać – szkodził. Jego stosowanie skutkowało wysuszeniem powierzchni skóry, którą pozbawiało się naturalnej bariery ochronnej, a która w odpowiedzi na to produkowała jeszcze większe ilości sebum. W konsekwencji tego trądzik przyjmował coraz bardziej uporczywe i zaawansowane formy.
Z czasem pojawiły się również bardziej nowoczesne rozwiązania. Pod koniec lat 60-tych na rynku można było otrzymać ciągle używaną przez wiele osób maść Tormentiol, popularny płyn Acnosan oraz maść chlorchinaldin H. Wszystkie z równie dużym entuzjazmem stosowano w leczeniu trądziku.
Sterydy, witaminy i hormony
W latach sześćdziesiątych próbowano leczyć trądzik, korzystając ze sterydów, co później okazało się dużym błędem. Stosowano maść stilboestrolową oraz encortolonową, które w swoim składzie zawierały antybiotyk: neomycynę, gramicydynę, tyrotrycynę oraz oxyterracynę. Niestety antybiotyki te stosowano zbyt często i w sposób nieprzemyślany, co sprawiło, że wiele bakterii się na nie uodporniło.
Popularne było również leczenie trądziku przy pomocy dużych dawek witamin. Próbowano poradzić sobie z problemem skórnym przy udziale biotyny, czyli witaminy H. Stosowano również leczenie hormonalne. Często podawano Locacorten, Cortineff oraz Stillboestrolum.
Jednak nie te powyższe metody wydają się najdziwniejsze. Dużo bardziej zdumiewające było w latach 40-tych wstrzykiwanie domięśniowo mleka, krwi obcych ludzi oraz rodzaju szczepionki – białka bakterii.